Epidemia znacząco zmieniła naszą codzienność. Od połowy marca kto tylko może, to uczy się i pracuje w domu. Są jednak takie zawody, których przedstawiciele nie mogą pozwolić sobie na pracę zdalną. To nasi sąsiedzi, znajomi i ludzie często na co dzień bezimienni, którzy znakomicie sprawdzają się w kryzysie i jak się okazuje, są nam niezbędni. Spróbujmy im wszystkim powiedzieć, że dostrzegamy ich wysiłek, dziękujemy i inicjujemy akcję „Jaworzniccy bohaterowie codzienności”.

Na pierwszym froncie walki z wirusem są oczywiście medycy. To oni wykonują wymazy, pobierają próbki do badań, przeprowadzają analizy w laboratoriach. Oni też każdego dnia walczą o życie i zdrowie tych, których nie udało się uchronić przed zakażeniem. Wdzięczność dla ich środowiska jest oczywista i wyraża się na różne sposoby. W Jaworznie na budynku Teatru Sztuk zawisł wielki baner z podziękowaniami dla medyków. PKM Jaworzno uruchomiło specjalną linię autobusową, którą pracownicy Szpitala Wielospecjalistycznego codziennie dojeżdżają do pracy. Były też spontaniczne akcje dowożenia medykom obiadów, środków ochrony osobistej,
a nawet oklaski w podziękowaniu za ich zaangażowanie w walkę o nasze zdrowie.

Zasługi medyków trudno kwestionować, jest jednak wiele innych profesji, które w kryzysie również okazały się niezbędne. Mimo zagrożenia, jakie sieje koronawirus, do pracy każdego dnia przychodzą piekarze, sprzedawcy, kurierzy, kierowcy miejskich autobusów, drogowcy, pracownicy odpowiedzialni za wywóz śmieci, policjanci czy strażacy. To cała rzesza ludzi, którzy na co dzień są dla nas bezimienni, a w kryzysie ich praca okazała się niezbędna.

– Wszystkim tym ludziom, którzy mimo epidemii rzetelnie wykonują swoją pracę, chcielibyśmy bardzo podziękować. Ich trud i zaangażowanie warto docenić. Zapraszamy wszystkich jaworznian, by włączyli się w akcję Miejskiego Centrum Kultury i Sportu “Jaworzniccy bohaterowie codzienności”, w ramach której każdy z nas może wyrazić wdzięczność naszym bohaterom – zachęca Sebastian Kuś, dyrektor Miejskiego Centrum Kultury i Sportu.

Na utworzonym przez MCKiS facebookowym wydarzeniu można naszym bohaterom podziękować, wesprzeć ich dobrym słowem czy wyrazić sympatię. Czekamy na wasze wpisy. Czasem wystarczy kilka zdań, by sprawić, że ktoś będzie miał dobry dzień. Zapraszamy!

Stanisław-BigajChleb i woda – nie ma głoda

Stanisław Bigaj jest piekarzem. W swoim zakładzie zatrudnia ponad 20 osób. Mimo epidemii wszyscy mają tu ręce pełne roboty.

– Od kiedy wprowadzono ograniczenia podczas zakupów w marketach, to wiele osób chleb zaczęło kupować w mniejszych piekarniach, do których trafi a nasze pieczywo. Teraz te ograniczenia w marketach powoli są znoszone, a klienci zostają przy naszym pieczywie. Docenili jego jakość. To dla nas bardzo motywujące – opowiada jaworznicki piekarz.

Mimo to przyznaje też, że praca w czasie pandemii nie jest łatwa.

– Trzeba stosować wymogi sanitarne. Mamy maseczki ochronne, płyny do dezynfekcji, staramy się utrzymywać między sobą dystans, o ile jest to możliwe, bo specyfika naszej pracy nie zawsze na to pozwala. Pracujemy przy bardzo wysokich temperaturach. Noszenie maseczki w takich warunkach byłoby po prostu niemożliwe. Nie zawsze da się też utrzymać dystans. Na szczęście wszyscy jesteśmy zdrowi – podsumowuje Stanisław Bigaj.

policjantkaSłużba nie drużba

Każdego dnia na służbę stawiają się też jaworzniccy policjanci. Ich zadania w czasie pandemii niewiele się zmieniły. Tropią przestępców, dbają o bezpieczeństwo na drogach, a dodatkowo walczą z epidemią.

– Nie można powiedzieć, że w czasie epidemii policjanci pracy mają więcej lub mniej. Jest po prostu inna. Bywa bardzo trudno, bo każdy z nas pamięta o ryzyku zakażenia, ale zdarzają się też takie chwile, które będziemy ciepło wspominać już zawsze – opowiada Monika Śliwińska z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie.

Jednym z ważnych zadań, jakie realizują mundurowi w związku z epidemią, są regularne kontrole osób przebywających na kwarantannie. Wśród jaworznian objętych takim nadzorem są też dzieci. Dla maluchów konieczność siedzenia w domu i policyjne kontrole to często trudne doświadczenie.

– Na jedną z kontroli wraz z policjantami udał się Sznupek. Radość małego chłopca z tych naszych odwiedzin była tak wielka, że chyba wszyscy byliśmy mocno wzruszeni reakcją czterolatka. Ta spontaniczna radość dziecka była warta każdego wysiłku. Dla mnie to bez wątpienia był jeden z najmilszych dni w całej mojej zawodowej karierze – wspomina Monika Śliwińska.

Na co dzień bezimienni w kryzysie niezbędni

sprzedawcaWanda Białas pracuje w dziale mięsnym Delikatesów Centrum. Początek pandemii wspomina jako czas wytężonej pracy.

Zaraz po ogłoszeniu zamknięcia szkół mieliśmy bardzo wielu klientów. Trudno było nadążyć z obsługą, tworzyły się kolejki i brakowało towaru. To był trudny czas, ale dość szybko sytuacja się uspokoiła – wspomina sprzedawczyni z Podłęża.

Po dwóch tygodniach klientów było już nieco mniej i łatwiej było sobie radzić z obowiązkami. Mimo to praca sprzedawcy w czasie pandemii nie jest prosta.

Ludzie są różni. Niektórzy rozumieją sytuację, przestrzegają zasad bezpieczeństwa, wspierają nas dobrym słowem. Inni nie chcą stosować się do obostrzeń, utrzymywać dystansu, zasłaniać twarzy. Ludzie powoli przyzwyczajają się do nowych zasad i praca staje się prostsza – ocenia Wanda Białas.

W czasie pandemii bez żadnych przerw swoje obowiązki wypełniali też pracownicy służb komunalnych. Regularnie opróżniane były osiedlowe kosze na odpady i wywożone śmieci sprzed domów prywatnych. Marian Ceglarz, który zajmuje się wywożeniem śmieci, przyznaje, że praca w czasie pandemii nie jest łatwa. Trzeba stale pamiętać o zachowaniu zasad bezpieczeństwa, które pozwalają uniknąć zakażenia.

pielęgniarkaAleksandra Lipska pracuje jako pielęgniarka koordynująca w szczakowskiej przychodni Zakładu Lecznictwa Otwartego. Jeśli to możliwe, to pacjenci korzystają z teleporad, ale to rozwiązanie nie zawsze jest wystarczające. Chorzy przychodzą więc na wizyty do lekarza czy zastrzyki. Pojawiają się też rodzice z dziećmi na szczepienia. Pielęgniarki pracują w maseczkach i rękawiczkach.

– Nasza praca zawsze wiązała się z dużą odpowiedzialnością. Wiadomo,że w czasie epidemii trzeba dodatkowo niezwykle skrupulatnie przestrzegać wszystkich kwestii związanych z unikaniem ryzyka zakażenia. Nie ma miejsca na błędy. Na szczęście pacjenci rozumieją tę sytuację – podkreśla Aleksandra Lipska.

kierowcaSwoje procedury na czas pandemii mają też kierowcy jaworznickich autobusów. Ich kontakt z pasażerami musiał zostać ograniczony. Chodzi oczywiście o to, by uniknąć zakażenia.

– W pojazdach wydzielono strefy w pobliżu kabin kierowców, które są niedostępne dla podróżnych. Nie można korzystać z przednich drzwi, a kierowcy nie sprzedają biletów. Wszystkie te zasady przyjęto, by chronić bezpieczeństwo pasażerów i kierowców. Nasze pojazdy regularnie są dezynfekowane – wyjaśnia Maciej Zaremba, rzecznik PKM Jaworzno.

Nowe zasady obowiązują też u strażaków. Dyspozytor, który odbiera telefon ze zgłoszeniem, zawsze pyta o to, czy na miejscu jest osoba chora lub w kwarantannie, a strażacy na miejsce akcji jadą wyposażeni w dodatkowe środki ochronny osobistej.

– Mieliśmy też szkolenia, bo nie wystarczy mieć środki ochrony osobistej, ale trzeba jeszcze umieć bezpiecznie z nich skorzystać. Musieliśmy się nauczyć na przykład tego, jak wkładać i zdejmować ochronne kombinezony – opowiada Marcin Ziemiański, rzecznik jaworznickiej komendy Państwowej Straży Pożarnej.

 

Podziękuj za ich pracę TUTAJ