Jestem szczęściarzem – wywiad ze Stefano Terrazzino

3 marca na scenie w szczakowskim Domu Kultury im. Zdzisława Krudzielskiego zaprezentował się tancerz i piosenkarz, Stefano Terrazzino. Występ w ramach cyklu “dekaTON”, zorganizowany został specjalnie dla pań, z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet. Artysta za sprawą największych włoskich przebojów, porwał publiczność w podróż na gorące południe Europy. Stefano Terrazzino znamy jest przede wszystkim z ekranu telewizora.
Występował w programie “Taniec z Gwiazdami” od 2006 r., pojawiał się w wielu innych produkcjach i serialach telewizyjnych. W 2015 r. zwyciężył 3. edycję programu “Twoja twarz brzmi znajomo”. Swój pierwszy album “Cin Cin Amore” wydał w 2008 r. Rozmawialiśmy z artystą po jego występie w Jaworznie.

To był bardzo energetyczny koncert. Jak jaworznianie bawią się przy włoskiej muzyce?

Fantastycznie! Występ to zawsze pewnego rodzaju wymiana z publicznością. Energia tworzy się właśnie przez tę komunikację. Czasem jest jej mniej, czasem więcej. Lubię być w kontakcie z publicznością i tworzyć taką atmosferę, w której nawzajem się bawimy. No i Jaworzno poszło od początku za mną! Ciepło, radośnie, otwarcie i niewstydliwie.
Bywa z tym różnie, ale tu było wspaniale. Cieszę się, że to popołudnie mogłem spędzić z taką fajną publicznością.

A jak to jest w Polsce? Zaobserwował pan, czy Polacy potrafią się bawić z taką energią, po włosku?

Polacy mają o nas, Włochach opinię, że jesteśmy bardzo ekspresyjni. Ale, wbrew pozorom, czasami to Polaków łatwiej nakłonić do zabawy. Zdarzają się oczywiście sytuacje, choć nie wiem, od czego to zależy, może od danej grupy ludzi, że jesteście bardziej wstydliwi. Ale ogólnie uważam, że Polacy potrafią bawić się świetnie.

Najbliższe miesiące to dla pana występy na scenie z zespołem,ale też praca związana z tańcem. Czy będzie pan musiał w końcu wybrać jedną z tych dróg, czy uda to się to pogodzić?

Jest to bardzo trudno połączyć. Teraz cały czas pracuję nad śpiewem, bo tym zajmuję się od niewielu lat, więc biorę lekcje, poprawiam technikę. Ale chciałbym, żeby moją siłą było połączenie tych dwóch aktywności. Lubię robić to i to, co było widać podczas dzisiejszego koncertu. To dwie piękne, abstrakcyjne formy. Taniec, tak samo jak śpiew wzbudza wspaniałe emocje, a tym bardziej ich kombinacja. Mam nadzieję, że uda mi się te dwie formy wykonywać równolegle.

Będzie pan koncertował przez całe wakacje? Słyszałem, że zaplanowana jest duża trasa.

Tak, to fajne, że w wakacje organizuje się tyle plenerowych imprez, możemy jeździć po całej Polsce. Spotykam wielu ludzi, z którymi do tej pory nie miałem przecież do czynienia, bo raczej występowałem w telewizji. Nagle mogę zobaczyć te wszystkie osoby, które znajdowały się po drugiej stronie ekranu. To zawsze wspaniałe emocje i bardzo to lubię. Kolejna, świetna rzecz, która się z tym wiąże, to fakt, że poznaję Polskę. Widziałem więcej polskich miast, niż moi znajomi Polacy. Pewnie też więcej, niż miast we Włoszech. To moja praca, ale i zabawa, i możliwość poznawania kraju. Cieszę się, jestem szczęściarzem.

Wspomniał pan o telewizji. Rozpoczęła się kolejna edycja “Tańca z Gwiazdami”. Jak zapowiadają się kolejne tygodnie?

Teraz to przede wszystkim treningi. Dziś trenowałem rano, zanim przyjechałem tutaj. Jutro czeka mnie cały dzień treningów, no i tak to teraz wygląda. To bardzo ciężka, wymagająca praca, ale fajna, bo cieszy jej ostateczny efekt. Mam wspaniałą partnerkę, Agnieszkę Radwańską, która jest wybitna w swojej dziedzinie, a tu musi zaczynać od zera. Kocha tańczyć, ale mimo wszystko musi opanować teraz bardzo wiele elementów, żeby mogła się tym bawić. Ta praca jest tym bardziej przyjemna, kiedy już potrafisz tańczyć, możesz na parkiecie oddać emocje, a nie tylko martwić się techniką.

Zaadaptował się pan w Polsce świetnie. Czy początki były trudne?

Z jednej strony tak. To chyba przede wszystkim kwestia nieznajomości języka. Jeśli nie rozumie się drugiego człowieka,nie rozumie się też jego mentalności. Kiedy poznałem język, to mam wrażenie, że lepiej poznałem Polaków takimi, jacy są naprawdę. Z drugiej strony miałem swój taniec. To była dla mnie ogromna radość, że mogłem tu tańczyć na takim poziomie, o jakim zawsze marzyłem. Nawet kiedy mieszkasz w bloku sam, bez rodziny, nie rozumiesz ludzi i jeszcze często jest zimno i szaro, to nie przeszkadza ci to, bo robisz to, co uwielbiasz. Możesz przezwyciężyć przeciwności. Teraz jestem już zaprzyjaźniony z Warszawą, mogę powiedzieć, że to moje miasto, że jednym z moich domów jest Warszawa.

A drugim?

Sycylia. Dużo czasu spędziłem w Niemczech, które też lubię. Ale serce jest gdzie indziej. W Warszawie miałem swoje dorosłe życie, a na Sycylii są moje korzenie. To dwa bardzo ważne dla mnie miejsca.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Dawid Litka

2019-03-12T12:30:16+00:0007/03/2019|Kategorie: dekaTON, MCKiS, Puls Jaworzna, Wydarzenia|Tagi: , |