Baty za śliwki

3 sierpnia 1903 roku 9-letni syn wdowy Marii Ziarko nieproszony wszedł do ogrodu Jana Fidyta. Chłopiec plątał się pomiędzy drzewami, po chwili podszedł do śliwy i zerwał parę owoców. Gdy zobaczył to Fidyt, zareagował ostro i zaprowadził chłopca do izby swojego dworku. Tam postanowił ukarać go za kradzież. Zadał mu kilkanaście batów tak niemiłosiernie, że biedak zaczął krzyczeć. Fidytowi pomagał niejaki W.C. Na hałasy i krzyki dziecka zbiegli się mieszkańcy okolicznych domów. Zapobiegli dalszemu znęcaniu się nad chłopcem. Zabrali dziecko i oddali matce.

Dochodzenie wyjaśniło sprawę, podając przyczynę takiego zachowania chłopca. Wszedł on do ogrodu Fidyta i ukradł parę śliwek nie z powodu łakomstwa, ale głodu. Rodzina tego chłopca jest bardzo biedna. Matka wychowuje siedmioro małych dzieci i trudno jej jest wszystkie wyżywić.

Źródło: Wieniec-Pszczółka, nr 9 z 1903 roku