Takich dożynek jeszcze nie było. Z powodu pandemii tegoroczne święto ograniczono do uroczystej mszy i spotkania prezydenta z rolnikami.

Każdego roku u progu jesieni jaworzniccy rolnicy przygotowywali się do swojego najważniejszego święta – święta plonów – wieńczącego ukończenie żniw i prac polowych. Teraz zrezygnowano z obchodów na Rynku, na które składały występy zespołów śpiewaczych, prezentacji ludowej twórczości artystycznej, wystawy produktów rolnych, dorobku pszczelarzy, hodowców i zabawy do muzyki biesiadnej. Mimo tych ograniczeń wielu rolników i mieszkańców uczestniczyło w niedzielę, 13 września, w uroczystej mszy świętej w kolegiacie pw. Św. Wojciecha i Św. Katarzyny.

Dary przyniesione przez starostów Roksanę Zimoląg i Jakuba Pieczarę, czyli wieniec, chleby, którymi po mszy symbolicznie częstował mieszkańców prezydent, Paweł Silbert, zostały uroczyście poświęcone. Muzycznie mszę uświetnił zespół śpiewaczy Byczynianki. Dalsza część uroczystości odbyła się w Miejskiej Bibliotece Publicznej, gdzie rolnicy mieli okazję spotkać się w swoim gronie.

Mniej radosne niż zwykle te nasze dożynki, to też dla nas czas próby, ale mamy nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej. To zawsze było nasze święto, kiedy mogliśmy się zgromadzić, pokazać mieszkańcom owoce naszej pracy – przyznała Dominika Stańczyk, która z mężem prowadzi gospodarstwo na Górze Piasku.

Również Milena Klimczak, której traktor Ciapek był atrakcją każdych dożynek, z sentymentem wspomina te wcześniejsze.

Bardzo dziwne to nasze święto, bez traktorów, wieńców. Mój Ciapek jest przygotowany na wyjazdy, ale z powodu pandemii zostały one ograniczone. W przyszłym roku będzie reprezentował Polskę na mistrzostwach świata. Na 500 traktorów z całego świata będą trzy z Polski, wśród nich nasz jaworznicki Ciapek – poinformowała Milena Klimczak.

W Jaworznie mamy około 10 gospodarstw rolnych, takich tradycyjnych, prawdziwych, które stanowią ponad 34 procent zielonych terenów gminy. Dla jaworznickich rolników ten rok był pełen niespodzianek. Jacek Nieużyła ma około 60 hektarów ziemi na Warpiu i Długoszynie, gdzie uprawia zboże, strączkowe rośliny.

Nie był to łatwy rok, najpierw kwietniowo-majowa susza, która przyhamowała rozwój, potem okres intensywnych opadów. Do tego mam specyficzne warunki uprawy – sąsiedztwo dzików, saren. Ale cóż, kocha się tę pracę i trzeba dostosować się do takich warunków – stwierdził rolnik.

Roksana Zimoląg i Jakub Pieczara po raz pierwszy byli starostami dożynek.

Cieszymy się, że nas o to poproszono. Przygotowaliśmy chleby i wieniec, który zrobiła Roksana, wykorzystując do tego zebrane zioła, kwiaty i zboża z naszych zbiorów. Chociaż jesteśmy jeszcze młodzi, mamy swoje gospodarstwo, które założyliśmy 3 lata temu. Zaczynaliśmy od podstaw. To ciężka praca, inna niż wszystkie, zwłaszcza, że Roksana jeszcze studiuje, a ja jestem związany zawodowo. Ale daje nam dużo satysfakcji, uszczęśliwia nas. Na razie mamy 8 hektarów ornych i 24 hektary wydzierżawionych łąk oraz przydomowe zwierzęta – powiedział nam Jakub Pieczara.

Spotkanie w bibliotece było okazją do podziękowania rolnikom za ich trud i pracę, które złożyli Tadeusz Brzózka, prezes Miejskiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych oraz Paweł Silbert, prezydent naszego miasta.

Nieustannie mnie fascynuje to, że w mieście o silnych korzeniach przemysłowych rolnictwo ma znaczenie i cieszy mnie, że do grona rolników dołączają młodzi ludzie, czego dowodem są starostowie dzisiejszych dożynek. To są inne niż zwykle dożynki, ale ważne, że gospodarze dopisali, że chcieli się z nami się spotkać. Tak jak powiedział jeden z rolników, że mogą się zmieniać mody, trendy, ale jedzenia będziemy potrzebowali zawsze. Dlatego tę pracę warto szanować, a rolnikom życzyć, aby mieli siłę, aby im się nie znudziło – powiedział prezydent.

Tekst: Ewa Szpak