Złoty pociąg w okolicach Wałbrzycha, Bursztynowa Komnata gdzieś na Mazurach… Przyciągają, nęcą, nie dają o sobie zapomnieć. Ale czy naprawdę istnieją? Owiane legendą, budzą ogromne zainteresowanie poszukiwaczy przygód. Tajemnicze miejsca ma też Jaworzno. Od lat pasjonaci historii szukają śladów zamku w Długoszynie albo próbują dociec przeszłości okolic Grodziska.

Co skrywa Grodzisko?

Jedno z najwyższych wzniesień w naszym mieście, leżące w pasie Pagórów Jaworznickich. Wieść gminna niesie, że dawno, dawno temu stał tam gród. Niektórzy mówią nawet o zamku górującym nad okolicą. Pod koniec XVIII wieku pisał o tym Hipolit Kownacki, wspominając też o wysokim kamiennym wale.

Na szczycie Grodziska są ślady wskazujące na działalność człowieka. To pozostałości dwóch kamiennych wałów, oddalonych od siebie o 10 metrów, zamykających plac o średnicy ok. 100 metrów. Mają teraz niewielką wysokość, a ich resztek trudno się doszukać w leśnych zaroślach. W latach 60. ubiegłego wieku dwukrotnie prowadzone tu były badania archeologiczne. Studenci Uniwersytetu
Jagiellońskiego, w ramach praktyk, założyli kilka rowów sondażowych. Znaleźli elementy ceramiki szacowane na okres kultury łużyckiej (1200-500 lat p.n.e.). Nie udało się jednak ustalić, czy były współczesne strukturom zachowanym na Grodzisku.

Sprawę badał przed kilku laty Piotr Burczy z Muzeum Miasta Jaworzna, który w ramach swojej pracy dyplomowej przeprowadził analizę terenu na podstawie danych lotniczego skaningu laserowego. Na przedstawionych przez niego zdjęciach lidarowych, pokazujących rzeźbę badanego obszaru, dobrze widać, że na szycie Góry Grodzisko znajdują się dwa koncentryczne wały. Ale zarówno badania archeologiczne z drugiej połowy XX w., jaki i analiza przeprowadzona przez pana Piotra, nie dają odpowiedzi na pytanie, kiedy powstały i jakie było ich przeznaczenie.

Nie wiemy, co znajdowało się na Górze Grodzisko – przyznaje Piotr Burczy. Jest kilka hipotez. Jedna mówi o tym, że stał tam kościół, który rozebrano, a belki z świątyni zostały przeniesione do centrum miasta i zostały wykorzystane do budowy kościoła przy Rynku. Inna sugeruje, że grodzisko było pogańskim cmentarzem. Jeszcze inna zakłada, że na wzgórzu, podczas potopu szwedzkiego, wały służyły wojsku najeźdźców – wylicza muzealnik.

Podejrzewa, że bardzo prawdopodobne jest też, że był to obiekt, w którym ludzie chowali się w czasie zagrożenia. Najprawdopodobniej w pierwszej połowie XX w. wszystko rozebrano, a kamienie, z których zbudowane były wały, posłużyły do budowy okolicznych domostw.

Na tropach zamku

Jaworznianie doszukują się też śladów dawnego zamku w Długoszynie. Mógł istnieć w rejonie urwiska Skałka, ale nikt nie natrafił nawet na najmniejszy jego ślad, choć o “zarosłych Zamku na pagórze rozwalinach” pisał też wspomniany już Hipolit Kownacki.

Być może był tu gród, stała jakaś baszta, jednak z budowli nic nie zostało – tłumaczy Jarosław Sawiak, autor książki “Długoszyn. Zarys dziejów od średniowiecza do końca staropolskiego”.  Rejon urwiska Skałka został mocno wyeksploatowany. Wycięto drzewa. Wszystko, co najprawdopodobniej było w ziemi, zostało wybrane. Dlatego nie ma żadnych śladów – dodaje.

Zdaniem historyka, obiekt przywodzący na myśl zamek rzeczywiście istniał. Podejrzewa, że mógł powstać w okresie wczesnośredniowiecznym jako gród. Byłaby to wtedy jedna z pierwszych osad na tych ziemiach.

Być może w okresie, kiedy na tym terenie intensywnie rozwijało się górnictwo, postawiono jeszcze jakąś basztę obronną, tzw. stołp, w której ludzie chowali się, by przetrwać jakieś niebezpieczeństwo. Niemal na pewno nie była to żadna rezydencja, bo wtedy wiedzielibyśmy, że ktoś ważny zbudował ją w Długoszynie – zaznacza.

Za istnieniem zamku przemawiać może fakt, że przez 300 lat Długoszyn pojawiał się na mapach obok Karkowa, Będzina czy Chrzanowa. Nie było za to na nich ani Jaworzna, ani Byczyny czy Szczakowej.

Nie wiemy, dlaczego Długoszyn stał się wtedy taki istotny. Czy to ze względu na sztolnię, która tu powstała? A może rzeczywiście był tu zamek, jakiś obronny obiekt? Mam nadzieję, że kiedyś to wszystko stanie się jasne – zastanawia się Jarosław Sawiak.

Zatarte ślady

Równie tajemniczym miejscem w Jaworznie jest Góra Gródek. Już sama nazwa może wskazywać na to, że na wzniesieniu, które znajduje się między Pieczyskami, Dobrą i Ciężkowicami, też mógł istnieć jakiś gród. Zarówno Piotr Burczy, jak i Jarosław Sawiak przekonują, że jest to bardzo prawdopodobne.

Wzniesienie, które kiedyś tam istniało, zostało rozprute w wyniku prowadzonego wydobycia. Dziś jest tam kamieniołom i wszelkie ślady grodu są już niemożliwe do odnalezienia – tłumaczy Piotr Burczy.

Jak dodaje, w Jaworznie zamku do tej pory nie odkryto i nie wiadomo, czy tak się kiedyś stanie.

Ale wszystko jest możliwe. Najlepszym przykładem jest Sławków, gdzie w latach 90. ubiegłego wieku natrafi ono na zamkowe ruiny. Znajdowały się wewnątrz wzniesienia, zwanego przez mieszkańców “zamczyskiem” – kwituje.

Tekst: AZ-H