Jaworznianie pokochali kino plenerowe, które powróciło po kilku latach przerwy. Seanse “pod chmurką” zorganizowano na terenie makiety kopalni Jacek Rudolf na plantach.

Lato, leżaki, seans filmowy – czyż nie jest to przepis na udany wieczór w mieście? Pozajmowane wszystkie miejsca siedzące świadczą o popularności tej formy rozrywki. Do tej pory udało się wyświetlić trzy z czterech zaplanowanych filmów. Z powodu deszczu trzeba było odwołać dwa seanse, z których jeden – “Żelazna dama” już nadrobiono, a “Wciąż ją kocham” obejrzymy 14 sierpnia. W ramach organizowanego przez Miejskie Centrum Kultury i Sportu Kina letniego zaprezentowano już także “Naukę spadania” i “Księżną”. Co jest takiego w kinach plenerowych, że w ciepłe wieczory gromadzą się nie tylko filmowi koneserzy? Czy jest częsta okazja w takich okolicznościach przyrody, w ciepły wieczór spędzić tak miło wieczór?

Jeśli do pokazu dobrego filmu dodamy dobre towarzystwo i miłe okoliczności przyrody, to mamy atrakcyjny plan na spędzenie udanego wieczoru. Seans na świeżym powietrzu, w zupełnie innym miejscu niż sala kinowa, to marzenie na idealnie spędzony letni wieczór. Kameralnie, pod palisadami, bezpiecznie, bo z zachowaniem dystansu. Naprawdę warto korzystać z kina letniego – powiedział nam Bernard Goryczka, jaworznianin.

Ostatni seans tego sezonu w jaworznickim kinie plenerowym zaplanowano na piątek, 14 sierpnia. Obejrzymy film “Wciąż ją kocham”. To adaptacja prozy Nicholasa Sparksa. W głównych rolach zobaczymy Channinga Tatuma i Amandę Seyfried. Tym razem seans rozpocznie się nieco wcześniej, bo zmrok zapada już szybciej niż w lipcu. Trzymamy kciuki za pogodę i zapraszamy na planty na godz. 21.

U sąsiadów magia kina też działa

Moda na kina plenerowe zaczęła się w Polsce jakieś 15 lat temu. Polacy zainspirowali się tradycją seansów „pod chmurką” w krajach zachodnich. Teraz w Warszawie czy w Krakowie nie brakuje miejsc, gdzie będzie można oglądać filmy na świeżym powietrzu. Również na Śląsku – Katowice, Cieszyn, Gliwice, Bytom, m.in. w tych miastach działają kina plenerowe. Filmy oskarowe, thrillery, przygodowe, komedie – takie produkcje znajdują się w ramówce Kina Letniego na tarasach Spodka i Międzynarodowego Centrum Kongresowego w Katowicach. Bytomscy kinomaniacy mają okazję oglądać filmy na rynku, w parku miejskim, a nawet w postindustrialnej scenerii Szybu Krystyna. Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Chorzów czy Mysłowice organizują kina samochodowe, które są alternatywą do kina “na leżakach”.

sebastian-kuśSebastian Kuś
dyrektor Miejskiego Centrum Kultury
i Sportu w Jaworznie

Przez szereg lat organizowaliśmy kino plenerowe przed Halą Widowiskowo-Sportową oraz na Rynku, gdzie odbywały się seanse filmów niemych z muzyką na żywo. Bardzo duże zainteresowanie tą formą rozrywki przekonało nas, aby powrócić z seansami “pod chmurką”. Cieszę się, że jaworznianie polubili kino plenerowe i tak chętnie odwiedzają makietę kopalni Jacka Rudolfa, gdzie wyświetlamy filmy. Również repertuar przypadł im do gustu. Postanowiliśmy każdego wieczoru wyświetlać inny gatunkowo film. Były już komedia, film biograficzny, kostiumowy, przed nami jeszcze melodramat. Jest to na pewno ciekawa forma spędzenia piątkowego wieczoru, ale przede wszystkim bezpieczna. Leżaki i krzesełka są ustawione z zachowaniem dystansu społecznego. Myślę, że w przyszłym roku będziemy chcieli kontynuować organizowanie kina letniego.

Inny poziom odbioru

krzysztof-maćkowskiKrzysztof Maćkowski
pomysłodawca i współtwórca
serialu “Wataha”

Jestem zwolennikiem i wielbicielem kina plenerowego. Każdy pomysł związany z możliwością obejrzenia filmu w otwartej czy też zamkniętej przestrzeni, jest bardzo dobry. Inaczej odbieramy film, uczestnicząc wspólnie w takim seansie. Jest to zupełnie inny poziom odbioru, reakcji na jakieś sceny. Plusem takiego kina letniego w plenerze jest przede wszystkim otoczenie. Na pewno inaczej to wpływa na nasze bodźce, reakcje. Otoczenie czy temperatura na zewnątrz to jeden ze składników na idealnie spędzony letni wieczór. Jeśli dodamy do tego jeszcze odpowiedni film, to czujemy się swobodnie, jak w raju, a to na pewno bardzo wpływa na odbiór filmu. Jest ciepło, lato, wakacje, luźna atmosfera – idealne warunki, aby przeżywać taki film. Poza tym kino letnie jest też okazją, aby nadrobić zaległości filmowe, które wcześniej się pojawiły w kinach, a nie udało nam się obejrzeć. Myślę, że kino plenerowe będzie ewoluować. Sam uczestniczyłem w wielu letnich festiwalach kinowych w Europie. Co raz nowe przestrzenie są adoptowane na potrzeby kina plenerowego. Teraz to nie są tylko parki czy rynki. Pojawiają ciekawe miejsca – teatry antyczne, industrialne budynki, nawet campingi. Tak więc sukcesem takiego kina jest miejsce, ale też odpowiedni film. To nie może być film niszowy, skierowany tylko do małej grupki koneserów kina. Oczywiście najlepiej sprzedają się różnego gatunku hollywoodzkie produkcje.

Tekst: Ewa Szpak