Wyrosłem tu w Byczynie, jak rośnie źdźbło trawy.
Już pamięć teraz ginie, by opisać różne sprawy.
Sielska młodość minęła, okupant zabrał wszystko.
Oświęcimia nie zapomnę, przed bramą byłem blisko…
Trzy lata mi uciekły, żadnego wykształcenia…
Tu było przecież piekło nie do wyobrażenia.
Me zgrzebne wiersze wyjawić Wam muszę.
Tak chcę otworzyć przez Wami swe serce. I duszę…

To słowa JANA LESIA, jego CREDO. Bez niego i jego twórczości nie było żadnego ważnego wydarzenia w dzielnicy. Jego postać wywierała ogromne wrażenie, a jego śmierć w marcu bieżącego roku dotknęła osobiście wielu członków lokalnej społeczności, powodując smutek i zadumę. Jednak największą stratę w takiej sytuacji ponosi rodzina, pośród której Jan Leś – mąż, ojciec, dziadek, wujek – żył i tworzył. W ich imieniu słowami swego taty zaproszonych gości powitała Jolanta Kożuch – córka byczyńskiego poety.

Dla Jana Lesia miasto rodzinne JAWORZNO było ważną częścią egzystencji, a więź, którą z nim czuł, można odczuć w większości jego poezji, co przedstawił Filip Kożuch – wnuk pana Jana – przytaczając utwór “Moje miasto Jaworzno”.

Jedną z osób, na które Jan Leś miał szczególny wpływ – jest Anna Lichota, która podzieliła się z publicznością osobistą refleksją na temat swojej znajomości z poetą, a potem przedstawiła słuchaczom kilka wybranych utworów: “Nasze miasto”, “Byczyna mojej młodości”, “W dniu imienin Marii”, “Proste moje słowa”, “Ku pamięci”.

Obok spraw rodzinnych i społecznych w sercu Jana Lesia osobne miejsce zajmowały Byczynianki. Utwór specjalnie dla nich napisany odczytała Celina Koźmin, a Byczynianki uczciły pamięć poety swoimi utworami.

Jan Leś dużo miejsca w swym pisarstwie poświęcił przemijaniu, czasowi, rzece życia. Utwory o tej tematyce przedstawiła Krystyna Odrzywołek: “Czy wiesz”, “Co to czas”, “Ulotny czas”, “Retrospekcja 50”, “Retrospekcja 90”, “Nasze życie”, “Nad grobem matki”.

Aby doskonalić warsztat, pan Jan wstąpił do Stowarzyszenia Twórców Kultury. Wydał kilka tomików poezji. Wybrane wiersze odczytały kolejno Anna Kłosowicz i Natalia Urant z jaworznickiego STK. Były to: “Oczekiwanie”, “Nuty i motyle”, “Oj biegną mi te lata”, “Każda śmierć”, “Mitologiczny sen”, “Po co”, “Zła perspektywa” oraz limeryki, “Prośba do młodzieży”, “Dziadek z babcią”, “Drabina”, “Przeznaczenie”.

Kolejną panią, która w charakterystyczny dla siebie wierszowany sposób opowiedziała o swojej znajomości z Janem Lesiem była byczyńska poetka Irena Skulich-Filipek. Następnie przedstawiła wiersze: “ABCDariusz”, “Wiosenny koncert”, “Wiosna”, “Lato w ogrodzie”, “Polska jesień”, “Bal sylwestrowy”, “Noworoczna zabawa”.

Piszę wiersze dla zabawy,
Nie dla Nobla, nie dla sławy.
Moje wiersze mnie przeżyją…

Słowo, muzyka, obraz są specyficznym darem tych, którzy mają talent, dla potomnych, a najlepiej uczcić pamięć nieobecnych, darując im w podziękowaniu za twórczość sztukę innych. W myśl tego na muzyczne podsumowanie “Epitafium dla JANA LESIA” zaprosił Dariusz Fec, którego odpowiednio dobrane utwory dopełniły wydarzenie.

Biogram Jana Lesia

Jan Leś urodził się w Byczynie 24 stycznia 1926 roku, w rodzinie Marii i Ludwika. Miał ośmioro rodzeństwa, lecz jego dzieciństwa nie można nazwać beztroskim. Wcześnie stracił ojca, a rodzina cierpiała niedostatek, utrzymując się z gospodarstwa i tego, co zarobił najstarszy z jego braci. Po szóstej klasie szkoły podstawowej w życie Jana wkroczyła wojna. Zmuszony był przerwać edukację, wkrótce został też wywieziony na roboty do Chełma Wielkiego, skąd po trzech latach udało mu się uciec i wrócić do rodzinnego domu. W zakładzie szewskim, gdzie podjął naukę, dotrwał do odzyskania niepodległości.

W dorosłe życie Jan Leś wkroczył w Krakowie, i stamtąd trafił do wojska. Po odbyciu służby podjął pracę w Nowym Targu. W 1951 roku ożenił się z byczynianką Wandą Odrzywołek. Po narodzinach córki Jolanty, rodzina wróciła do Byczyny, gdzie Jan podjął pracę w Kopalni Węgla Kamiennego w Jaworznie i pracował tu aż do emerytury.

Pan Jan od najmłodszych lat przejawiał artystyczne skłonności. Dużo czytał i mógł poszczycić się doskonałą pamięcią. W czasie okupacji wraz z przyjaciółmi przygotował i wystąpił w dwóch sztukach teatralnych, na które przyszło wielu mieszkańców, a zysk z przedsięwzięcia został przeznaczony dla byłych więźniów Gross -Rosen. Prawdziwą pasją Jana od zawsze były wiersze. Jeden z pierwszych napisał podczas służby wojskowej, później rymował już często. O swojej twórczości pisał:

Piszę wiersze dla zabawy,
Nie dla Nobla, nie dla sławy.
Moje wiersze mnie przeżyją,
Jeśli wpadną w rękę czyjąś
i przyjemność jakąś sprawią.
Wiersz często bywa zabawą.

Tworzył z wewnętrznej potrzeby, a tematyka jego wierszy była różnorodna, choć przez większość przebiega cień przemijania.

Jan Leś był również wielkim społecznikiem, który angażował się mocno w życie mieszkańców. W Nowym Targu na przykład, gdzie jakiś czas mieszkał, udało mu się zorganizować klub hokeja, a po powrocie do Byczyny udzielał się w Gromadzkiej Radzie Narodowej, której przez jakiś czas był przewodniczącym, łącząc tę funkcję z pracą zawodową. Z inicjatywy rady – o czy mało kto pamięta – zdecydowano o budowie nowej szkoły i strażnicy straży pożarnej. Po rezygnacji z udziału w radzie, co było jednak dużym obciążeniem, bo wiązało się tak naprawdę z pracą na dwóch etatach, nie zaprzestał wspierania inicjatyw społecznych Byczyny. Działał również w Związku Zawodowym Górników i był społecznym inspektorem pracy.